Strona główna
  Pręgi streszczenie

Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Pręgi streszczenie





Temat: "Pręgi"

Streszczenie i to choć marne, psujące całą radość z oglądania filmu. Jak chcecie na przyszłość pisać o filmach to piszcie o swoich doznaniach
Moim zdaniem, absolutnie żadne streszczenie nie jest w stanie odebrać radości z oglądania jakiegokolwiek filmu Bo film po prostu trzeba zobaczyć, i tyle A jeżeli chodzi o moje doznania na temat "Pręg"??? Proszę bardzo:
Film niewątpliwie mnie wzruszył. Były nawet i takie momenty podczas jego oglądania, w których wręcz próbowałem powstrzymać cisnące się do moich oczu łzy. Naprawdę... Może rzeczywiście coś w tym jest, co napisał adamg:

Wiele się z niego o sobie dowiedziałem.
Ja co prawda aż takich odczuć nie mam, ale kto wie, co by ze mną teraz było, gdybym znalazł się w podobnej sytuacji, jak Wojtek Winkler... Może teraz tułałbym się po Polsce, żebrając na ulicy o kromkę chleba...?? Nie wiem, naprawdę... Ale nie ma co "gdybać"; dzieło Magdaleny Piekorz trzeba po prostu obejrzeć, a dopiero potem mówić o swoich odczuciach na jego temat. I zapewniam każdego z Was, Drody Forumowicze, że nawet jeśli przeczyta się nie wiadomo jak długie streszczenie w gazecie, czy też zobaczy w telewizji nie wiadomo jak bardzo obszerne fragmenty, to i tak nigdy nam to nie będzie w stanie odebrać przyjemności z oglądania danego filmu



Temat: w$ Zabili Nenneke a łyżka na to - niemożliwe czyli dlaczego kobiety lecĹĄ na homoseksualistów





Dobra, żeby nie pitolić - wszyscy, którzy szukają jeszcze przez pręga:
http://radkowiecki.republika.pl/odc10.html


Ktos mi moze udzielic odpowiedzi dlaczego po kliknieciu na to powyzej widze:
"Ja mówiłam, Pani Zosiu, żeby wpuszczać w krawatach. Klient w krawacie jest
mniej awanturujący się. A tu się pcha jeden z drugim, zamiast usiąść
grzecznie w poczekalni. "

zamiast streszczenia?!?!? Z gory mowie ze wszelkie cache oczyscilem
3-krotnie. Czy wszyscy widza streszczenie odc. 10, czy tylko udaja ze widza?
:)

Pozdrawiam

Sigi







Temat: Film
o to ten z Zebrowskim hihihih nie ogladalam, ale streszczenie zacheca do obejrzenia. Zreszta Zebrowski to dobry aktor. Bardzo podobala mi sie jego rola w "Pregach"



Temat: Grupa kardasi na yahoo.
Baaaaaaaardzo długie wytłumaczenie o co chodzi (dla zupełnie zielonych):

Na anglojęzycznych stronach o HP bardzo często bawią się w tworzenie przeogromnych zbiorczych list fików dotyczących jakiejś tematyki (np: fanfiki według paringu, gatunku (komedia, romans, slash), fiki których akcja toczy się po wojnie, przed wojną, fiki zawierające: m-preg, wampiry, itp.)
Jednym z najpopularniejszych motywów jest tematyka: slash SS/HP.
Ludzie potrafią wypisać tysiące różnych fików zawierające ten paring. Podają zwykle autora, tytuł, streszczenie oraz link do opowiadania.
Zauważyłam mianowicie, że po kliknięciu na prawie połowę z podanych linków wyskakuje okienko żądające ode mnie podania loginu i hasła. Jeśli się tego nie zrobi, nie uzyskuje się dostępu do opowiadania.
Poświęciłam trochę czasu na rozwiązanie tej zagadki. Okazało się, że aby dostać hasło do tych opowiadań, trzeba założyć konto na yahoo, a następnie dostać się do jednej z grup, nazwijmy to „przyjaciół”, funkcjonujących na yahoo, w tym przypadku do grupy nazywanej KARDASI gdzie szaleją wielbiciele slashu.
To trochę tak jak z rejestracją na naszych forach, tyle że tam jest trudniej. Trzeba napisać parę słów o sobie, wybrać jakie wiadomości chciemy otrzymywać i czekać cierpliwie na odpowiedź Moderatora czy cię przyjmą czy nie.
Tyle wiem.

A oto przykład jednej ze zbiorczych list. Tu akurat mamy fiki zawierające paring HP/SS, których tytuły zaczynają się na literę N:

http://lada-hitam.livejournal.com/37295.html

A jak klikniecie sobie choćby i na drugie z wymienionych tu opowiadań (Need) to wyskoczy wam okienko o którym mówiłam.



Temat: Streszczenia
Streszczenie pierwszego sezonu:
Po pięciu latach rozłąki na podjeździe posiadłości rodziny Craven na Hollywood Hills w Kalifornii pojawiła się czwórka rodzeństwa – Adam powracający od żony i dwójki dzieci z Anglii, Vivienne od synka i narzeczonego Malcolma z Australii, Xavier ze swoim oddanym psem Gingerem z Islandii oraz Norma ostatnio widziana we Francji. Po krótkim i trochę drętwym powitaniu wkraczają do posiadłości po raz pierwszy od bardzo dawna. Tam wita ich matka Adama i Viv, pierwsza żona Victora Cravena – Amanda Desmond. Opowiada im o nagłym pogorszeniu stanu zdrowia ich ojca, oraz zaprasza do pokoju, gdzie czeka już na nich dobry i oddany pracownik rodziny Craven – prawnik Daniel Allanis. Rodzeństwo zostaje poinformowane, iż nikt z nich nie dziedziczy majątku.
Wszyscy są zszokowani treścią testamentu, w którym cały majątek jest zapisany niejakiemu Willowi Olivieirze. Argumentem jest zapomnienie przez dzieci, ale to Victor zabronił pracownikom i matkom kontaktowania się z nim, więc argument zostaje uznany za bezsensowny. Tymczasem do pokoju puka nie kto inny, a Will Olivieira – główny ogrodnik rodziny Craven.
Rozpętuje się awantura, podczas której Will wyznaje, że kontaktował się z Victorem tylko raz na miesiąc przy wypisywaniu czeków, więc treść testamentu jest już podważona. Adam odgraża się jednak Willowi, a Amanda każe mu wyjść z pokoju, po czym informuje, że chyba wie kto jest odpowiedzialny za zamieszanie.
Daniel, w odpowiedzi na pytanie Amandy wyznaje, iż testament został spisany podczas jego nieobecności w posiadłości prawnikom koncernu Craven Family of Companies. Victor nie konsultował go z Allanisem, a podejrzenia Amandy padają na Leonardo – zastępcę Victora i byłego narzeczonego Vivienne. Leonardo dostał tą posadę dzięki Victorowi, który niechętnie ulitował się nad nim po tym, jak jego córka rzuciła go i wyjechała do Australii. Victor i Leo nie znosili się nawzajem, ale musieli działać razem dla dobra firmy. Amanda dzwoni do mężczyzny, który odbiera i potwierdza swoje przybycie, a następnie obwieszcza początek operacji „Craven” tajemniczemu rozmówcy.
Xavier i Vivienne po pojawieniu się Leo wychodzą na górę, nie chcąc spotkać mężczyzny. Norma stwierdza, że pan Tyro coś wie, a Amanda zamyka go razem ze wszystkimi w pokoju. Tymczasem siedząc w parku, Will Olivieira zostaje uśpiony i porwany przez nieznanych sprawców.
Kiedy Viv i Xavier pojawiają się w pokoju chłopak wyznaje, że ma kogoś. W pokoju nagle pojawia się Walter, kamerdyner rodziny z psem Gingerem, który jest właśnie tym kimś w życiu Xaviera. Natychmiast po przywitaniu Ginger wyczuł coś i zaczął biegać po pokoju, a pozostali starali się dotrzymać mu kroku i przy okazji nie dopuścić, by jakaś lampa tudzież doniczka z kwiatem zostały stłuczone. Trop prowadził do komody zniszczonej podczas wojen Amandy z Victorem kiedy się rozwodzili. Xavier i Vivienne znaleźli tam buteleczkę po lekach, którą chłopak zidentyfikował jako lek w większych dawkach powodujący utratę władz umysłowych w przeciągu pół roku i papiery urzędowe wskazujące na jedną rzecz łączącą Amandę i Leonarda. W jakiejś hali niedaleko doków znalazł się Will Olivieira, więziony poprzez przywiązanie do łańcuchami do sufitu przez tajemnicze postaci siedzące w cieniu. Chcą go namówić, by oddał pieniądze, jednak ten nie zgadza się.
W posiadłości Vivienne wypada razem z Xavierem z pokoju i kieruje się w stronę pomieszczenia, w którym znajdują się pozostali. Amanda i inni wyszli, Leonardo oddalił się pospiesznie, a z papierów prezentowanych przez odkrywców wyniknęło, iż Amanda od trzech lat była żoną nie kogo innego, a Leonarda Tyro. Zaś w miejscu przetrzymywania Willa Simon – zwalisty chłop trzymający w rękach bicz wymierzył Willowi karę za nieposłuszeństwo.
Amanda informuje rodzeństwo, że zakochała się w Leonardzie i wzięli ślub, ale od dwóch lat są w separacji, gdyż ich małżeństwo nie udało się. Adam i Daniel chcą iść do parku poszukać Willa, ale na górze słychać przeraźliwy krzyk. Okazuje się, że Amanda odebrała maila zawierającego zdjęcie biczowanych pleców i zaproszenie do przyjazdu na adres 10290 Hill Road. Tymczasem Leonardo zadzwonił do swojego współpracownika – Randy’ego, który mógł wkraczać do akcji.
W posiadłości Cravenów, a dokładniej w wielkiej kuchni połączonej z jadalnią zebrał się sztab kryzysowy złożony z rodziny oraz Waltera i Gingera. Decyzja o uratowaniu Willa zapada, a Walter prowadzi ich do zachodniego skrzydła domu, w którym znajduje się nieznany wcześniej pokój zabezpieczony solidnymi, stalowymi drzwiami i kodem wprowadzanym do konsolet ki wysuwającej się ze ściany. W środku znalazły się wszystkie bronie o jakich tylko można zamarzyć, ale to nic dziwnego, dzieciaki Craven zostały dokładnie przeszkolone w wielu dziedzinach. Wszystko to, by ojciec miał spokój, a oni korzyści.
Norma nie zgadza się, by Amanda jechała na akcję. Wszyscy ubierają specjalne kombinezony, a kontemplacja kształtów Normy w obcisłym kostiumie prowadzona przez Daniela zostaje brutalnie przerwana ciosem w głowę szpilką Amandy. Pan Allanis wybiera laptopa, Adam dalej nie jest przekonany do słuszności akcji, ale po chwili wszyscy prócz Waltera i Amandy schodzą do garażu i rozpoczynają akcję ratowania Willa. Randy – Latynos wynajęty przez Leonarda obserwuje rodzeństwo i Daniela wyjeżdżających z posiadłości i puszcza się za nimi w pogoń.
Pościg kończy się na drodze, gdy samochód rodzeństwa staje w jej poprzek, a samochód Randy’ego blokuje go dodatkowo. Daniel dowiaduje się, że Norma ma na oku Willa. Na drodze pojawia się osiemnastokołowy tir.
Randy oraz rodzeństwo wysiadają z samochodu, pertraktują. Argumenty są niepotrzebne, bo jednak gdy tylko ci dobrzy wyciągają broń Randy cofa się do defensywy i chce rozmawiać. Pojawia się propozycja zepchnięcia auta Cravenów, ale na to brakuje czasu, więc wszyscy wsiadają do kabiny tudzież na pakę pick-up’a Randy’ego i po dodaniu gazu rozdzielają dwa samochody. Niedoszły morderca rozpoczyna rozmowę, z której wynika, iż Cravenowie szukają Willa, który jest... bratem Randy’ego. Zabójca nazywa się tak naprawdę Miguel Olivieira i szukał brata od dłuższego czasu. Po dojechaniu do hali poznali, że w okolicy nie ma żadnej straży czy psów, a w środku pozornie również nie ma nikogo. Cichy szept Willa zaprowadził ich do niego, a ten wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy: brudny, z pręgami i ranami. Miał dodatkowo podbite oko i rozcięta wargę. Po wzruszającym przywitaniu braci Xavier zauważa przedmioty przyklejone do ścian gdzieś w okolicach sufitu, które na raz włączają się ukazując swoje prawdziwe oblicze. Okazuje się również, iż drzwi się zacięły, a kiedy rodzeństwo, Will, Miguel i Daniel chcą je wyważyć... Następuje wybuch.




Temat: II piknik PPPtaki
Zaczęłam pisać o obserwacjach z PPPikniku i trochę to zajmuje - dlatego zamiesciłam w oddzielnym temacie. Streszczenie znajdziecie w obserwacjach

Już po wyjechaniu z Warszawy się zaczęło. Na moje szczęcie a czyje nieszczęcie drogę zablokował jaki samochód dostawczy i musielismy się zatrzymać. Dzięki temu miałam najładniejsz? obserwację dzięciołka. Dla większoci nie jest to jaka wielka rzadkoć, ale ja pierwszy raz widziałam dzięciołaka z tak bliska. Przechadzał się sie po pobliskim drzewie. Niestety nie udało mi się zrobic zdjecia.
Droga minęła bez specjalnych atrakcji. Zatrzymałam się w OW Posejdon w Jastarni gdzie za kilka dni miał rozpocz?ć się PPPiknik. Całkiem przyjemna okolica. Długie molo od strony zatoki, na którym przesiaduja mewy, kormorany, czaple i kaczki. Ciekawie zrobiło się już następnego dnia rano. Wybrałam się na samotny obchód okolicy. Na molo zwykły zestaw ptaszków z mewami srebrzystymi, siodłatymi, smieszkami i pospolitymi a na wodzie błyskała zielonym lusterkiem cyraneczka. Gdy skończyłam obserwowanie przelatujacych siewnic z charakterystycznymi "zaroniętymi pachami" za plecami odezwał się zimorodek i po chwili zobaczyłam go mkn?cego o dziwo do sosnowego lasku. Po południu zaplanowalimy wycieczkę do Łeby. Następne miejsce, w którym jest szansa na zobaczenia orła przedniego, więc jechałam lekko podekscytowana. Nie zmniejszyło to jednak mojej czujnoci, bo w okilicach Maszewka wypatrzyłam kanię rud?. To moja druga obserwacja tego przepięknego zwierzęcia. Poprzedni? miałam na podlasiu. Teraz widziałam j? z trochę większej odległoci (ok 200m) i gdy siedziała na ziemi to najbardziej rzucały się w oczy jasne małe pokrywy i głowa. W locie wspaniale błyszczały białe plamy na spodzie skrzydeł a jasna głowa wyraĄnie odcinała sie od reszty ciała. Ptak przysiadał co chwila na wysuszonym, ziemistym polu aż w końcu odleciał na dobre. Nad głow? szybowało kilka myszołowów a w oddali stado.ok 60 czajek wymieszanych chyba ze szpakami tworzyło na niebie przeróżne kształty. Pojawiły się też żurawie w sile 5 osobników, które można by było przeoczyć gdyby nie donony klangor. Po dotarciu do Łeby porozmawiałam z miejscowym przewodnikiem, który szybko sprowadził mnie na ziemię, że w tej częsci rezerwaty mam raczej małe szanse na zobaczenie przedniaka. Dowiedziałam się też, że na Łebsku nie mam czego szukać bo pas trzcin jest bardzo szeroki i wiele na wodzie nie zobaczę. Polecił mi za to jez. Gardno na którym nie ma tyle trzciny oraz. że jest o wiele płytsze a na powstaj?cych łachach można obserwować siewki i inne wodno błotne ptaszki. Niestety nie było czasu na podjechanie w te tereny. Zadowoliłam sie wycieczka rowerow? na ruchome wydmy. Po ok 10 minutach pedałowania dotarłam do wyrzutni gdzie kręciło się sporo czubatek. Przy samych wydmach przywitał mnie strzyżyk swoim charakterystycznym terkotem i podniesionym ogonkiem. Na samych piaskach nie pojawiły sie żadne stworzenia oprócz pary turystów. Na orła przedniego popatrzyłam więc tylko na obrazku.
Następnego dnia rano zrobiłam obchód orodka i na brzegu w przyjemnym osłoniętym trzcinami zakolu żerowało 11 biegusów zmiennych. Miałam porane słoneczko zza pleców i wspaniały widok na żerujace ptaszki. Po południu dojechała Aneta B. i razem wybrałysmy się nad wodę. Zestaw mew a na wodzie w oddali gę. Zaczaiłymy się w trzcinach i wypatrywałysmy. Padało trochę wiec miałam na sobie wyjatkowo nieornitologiczny, jasnozielony, szeleszcz?cy płaszczyk. Pewnie siedz?c na plaży byłam widoczna nawet dla mieszkańców Pucka. Mimo to zamarłam gdy zobaczyłam, że gę wyszła z wody i kierowała się w moim kierunku! Podeszła na ok 3m i spokojnie skubała trawę! Zorientowałam się, że mam do czynienia z młodym osobnikeim gęsi białoczelnej i może jej niepłochliwoć wynikała ze szczeniackiego wieku .
Powoli zaczęli dojeżdżać PPPtasiarze i wybralismy sie razem do portu w Jastarni. Tam pierwszy raz widziałam edredona. Podpłyn?ł na kilka metrów! Szkoda, że pogoda nie była zbyt piekna. Ale i tak kilka zdjeć sie udało. Na falochtonie siedziało sporo kormoranów w tym jeden z obr?czka (niestety nie pamiętam sk?d był, ale sobie przypomnę ). W locie pokazały się rybitwy czubate. W pi?tek już silniejsza ekip? poszlismy na l?dowisko w Jastarni. Na trawie i w powietrzu spory ruch. Najwiecej pliszek siwych, zięb i jerów. Ku mej uciesze pokazał sie wiergotek rdzawogardły i kszyk. Na plaży od strony zatoki pochwalił się długimi, czerwonymi nogami krwawodziób.
W sobotę rano dostalismy informację o tym, że na Helu przebywa gę krótkodzioba. W raczej przemysłowym rodowisku, mijaj?c stare magazyny dotarłam na brzeg i z niewielkiej odległoci miałam okazję ogl?dać tego niecodzinnego gocia. Gdy reszta ekipy robiła jeszcze zdjęcia ja wybrałam się na obchód okolicy i ogl?dałam spore stadka zieb i jerów. Nagle wszystkie ptaki się spłoszyły i zamigotało od skrzydełek. Po chwili z krzaków wyszedł sprawca zamieszania z ofiara w zębach - kot. Zwymylałam zwierzaka w myslach i wróciłam do gęsi. Skubała trawkę i w końcu usiadła na ziemi. Przez dziurę w betonowym ogrodzeniu miałam na ni? dobry widok i dokładnie obejrzałam czarny dziób z różowaw? pręg?.
Podczas całego pobytu wszyscy mówili o nalocie wistunki żółtawej. W końcu i nam udało się j? zobaczyć. Wypatrzyła ja grupka dowiadczonych ptasiarzy z Gliwic. Wł?czyli magnetofon z głosem wistunki w sosnowym lesie i udało się! Poinformowali resztę grupy (w tym mnie) o znalezisku. Podjechalismy do owego lasku i słuchamy. Cisza, przerywana głosem z magnetofonu. Lunety i aparatu w gotowoci. Las nóg od statywów. Przyleciały sosnówki i mysikróliki. Powoli zaczęłam się przekownywać, że raczej nie zobaczę inornatusa. Ludzie zaczęli się rozchodzic po okolicy. Aż w końcu kto krzyknał "jest!" Podblieglismy w okolicę gdzie "jest" i w końcu się udało. Wród piecuszków kręcił się niewielki ptaszek z wyraĄnym paskiem ocznym i dwoma jasnymi paskami pokrywowymi. Zdjeć nie robiłam. Ale wiem kto robił
Czas PPPikniku dobiegł końca, ale droga powrotna do Warszawy nie była nudna. W Rewie na wodzie siedziała bernikla obrozna . PPPtakowcy spotkaj? się znowu na wiosnę ale jeszcze nie ustalono gdzie. Wiele się nauczyłam i poznałam ciekawych ludzi. Można powiedziec, że pozytywnie się rozczarowałam. Wszyscy byli bardzo mili i nie dawali mi odczuwać, że w wiedzy ornitologicznej dziel? nas lata wietlne Chętnie dzielili się wiedz? więc choć trochę zmniejszyłam ow? dysproporcję...

Dziekuję Mateuszowi za ojcowanie PPPiknikowi (jest dobrym ojcem)
Pawłowi G. za otwartoć i cierpliwe odpowidanie na moje pytania
Dorocie i Maćkowi za to, że s? tak przyjaznymi i ciepłymi ludzmi.
Cezaremu za pamiętanie o mnie
Romanowi za lornetke
Sergiuszowi za długopis
reszcie ekipy dzięki której było jak było! (buło super)

oraz Anetce za wszystko!

W sobotę odwiedziła mnie na Helu ekipa Bocianów z Adamem na czele ;) I ogladalismy gę krótkodziob?. Cieszę się, że przyjechalicie!



Temat: Czas na idiotów?


----- Original Message -----

Sent: Wednesday, March 02, 2005 9:21 PM
Subject: Czas na idiotów?

Czas idiotów?


[łatwiej mi pisać o autorze postu w trzeciej osobie - to tylko konwencja,
nie wyraz ironii etc.]

Ponumerowałem sobie w myśli pierwsze akapity wywodu, więc je teraz streszczę
i ustosunkuję się (dla krótkości)
1. Wstęp: bez komentarza.
2. Brak wydarzeń w tłumaczeniach (- ależ są, choćby ten afrykanerski
noblista z trzema chyba książkami, i jeszcze "Pianistka", znana przedtem z
kina i wypożyczalni kaset).
3. Masłowska, Wojewódzki, Michał Witkowski (brak choćby "Gnoju" i "Pręg")
4. Bezwartościowość, coś o klozecie, coś o kapitalizmie ("zysk przez
wyzysk") - o co chodzi w tym zysku i wyzysku?
5. Coś o Harrym Potterze, że niby była dyskusja w Polsce (a nie powinna
być - czemu?), i że "niespełniona zawodowo nauczycielka z powołania" plus że
wypociny - cóż to za potok ocen, zapluwanie się nienawiścią aż do
zachłyśnięcia (zachłyśnięciem tym jest "z powołania" - że jeśli nauczycielka
z powołania to dlaczego niespełniona, zresztą kto cokolwiek wie o biografii

dziecku, a nie uczniom); jak rozumiem autor postu nienawidzi tym razem
nauczycieli języka ojczystego, a słownictwo wskazuje że jest do nienawiści
zdolny i że ją lubi (dla mnie przekleństwa są sygnałem agresji, a ta -
istnienia złogów nienawiści w sercu człowieka, który na dotatek chce
nienawiść kultywować)

I dalsza lektura - bardziej "klasycznie":


Do druku wybiera się jedynie część z ogromnego nawału nieprzerwanie
produkowanych szmatławców i brudnopisów, potem wielkim nakładem pracy
polonistów zamienia się to w ciągi przyczynowo-skutkowe, albo przynajmniej
tłumaczy na zrozumiały język, następnie się drukuje i karmi tym
przeciętnego
Kowalskiego za pośrednictwem sieci księgarń.


Tłumaczę to jako "mamy wiele złych tekstów, ale niestety (ku żalowi autora
postu) wybiera się z nich tylko niektóre złe; zawodowi znawcy literatury i
języka (w skrócie zwani polonistami) współredagują te utwory ogromnym
nakładem sił, a potem sprzedaje się to coś z ogromnym zyskiem dla wydawnictw
i księgarń"

Nie za bardzo wierzę w to współredagowanie przez znawców (abstrahując już od
manifestowania nienawiści wobec polonistów), przy czym nigdy nie określiłbym
faktu, że znawcy pracowicie nad czymś pracują, za syndrom upadku
czegokolwiek


Warto również zauważyć, że
powieść np. sensacyjna, którą da się przeczytać w jeden wieczór kosztuje
nie
mniej niż 40zł, a te nieco bardziej ambitne są albo nie do zdobycia, albo
trzy, cztery razy droższe niż przeciętne. No cóż, prawo rynku- jest popyt,


Rozumiem z tego, że każda wartościowa książka kosztuje 120-160 zł. Bez
komentarza. Zaś popyt jest właśnie na książki wartościowe, więc ludzie tyle
się godzą płacić. Bez komentarza. Bo może to wszystko prawda.


Widzicie, naród czyta książki po to, by znaleźć w nich odpowiedzi na
nurtujące go pytania. To chyba oczywiste, każdy kto pisze słyszał o tym


nie
Jest to oczywiste. Na przykład "Zbrodnia i kara" jest powieścią o
nurtujących naród pytaniach o granice wolności


antyklerykalno-radykalistyczno-prawicowych zapatrywaniach, którzy są


Moment. Prawicowi antyklerykałowie?


większymi egocentrykami niż ja w moich wierszach i do tego mają wydawców


Chodzi chyba o egocentryzm polegający na głoszeniu własnych koncepcji. Ale
przecież Daniken był popularny nie tylko teraz w Polsce, ale i znacznie
wcześniej, i to na całym świecie.


W Polsce najchętniej czyta się takie książki (na to wskazują statystyki):
"Zarżnęli go, a on uciekł


Być może statystyki tak mówią, choć to dziwne - ludzie lubujący się w takiej
literaturze (gdyż odpowiada im na nurtujące ich pytania "urżnęli mu jaja na
żywca czy po zarżnięciu?") raczej nie kojarzą mi się z czytelnikami
jakichkolwiek książek. Czyżby więc nie tylko na studiach wzrosła drastycznie
frekwencja, ale i wśród klientów księgarń i bibliotek? W zasadzie to i
dobrze - trudniej mi zaś uwierzyć, że większość czytelników innych książek
przerzuciła się na takie.


Powiedzieli, że jeden z okrętów, nad którym pracowałem rok, łącznie z
wyklejaniem kartonowego modelu, jest symbolem MOJEJ manii wielkości. Po


Albo się nie rozumiemy, albo Aaron jest czynnym zawodowo konstruktorem
okrętów, zatem zarabia tyle że stać go na najdroższe książki, oraz na
wydawanie własnych. Co oczywiście nie ma tu żadnego znaczenia.


podstawowym pytaniem, niemal fundamentalnym dla każdego pisarza: dlaczego
tak się stało, że go zarżnęli?. Ktokolwiek z tych, co próbują wzbić się


Chodzi chyba o to, że akcja w powieściach wydawanych w Polsce jest źle
konstruowana, a autorzy zajmują się tylko opisami. Nie przyrody jednak, lecz
brzydoty i okrucieństwa. W dodatku posługują się tak wulgarnym językiem,
jaki spotyka się jedynie u najprymitywniejszych, skrajnie zdemoralizowanych
kryminalistów (i niestety u budowniczych okrętów, piszących o współczesnej
literaturze).


Prawda jest jednak taka, że dopóki wszystko będzie zamykało się jedynie w
ramach demagogii, nigdy nie przestanie tak być. Trzeba działać, innego
wyjścia nie ma.


Wezwanie do działania i sprzeciw wobec demagogii. Ciekaw jestem, o co tu
może chodzić?

Marek P.






 Menu
 : Strona Główna
 : prezent dla dziewczyny śmieszny
 : Problemy narodowościowe
 : procedury sanitarne
 : preparaty lecznicze
 : Premiery Gwiazd
 : problemy zdrowotne krajów
 : prędkość sieci
 : Prezenty On-Line
 : Prezydenci Osetii Południowej
 : President New Alaska ogloszenia pszczelarskie apiwarol
dworzec pkp poznan telefon 24
plusgsm abonenci
promocja dsl efekt
Chana Wilson Riding Fury Home A Memoir (ret
dziewieciornik blotny
Szklana kura pojemnik
Castle Bravo Bomba
szydelkowanie wzory latwe
kneblewski strzalkowo
cienkie włosy i wysokie czoło
Link
 . : : .
Powered by Wordpress | Designed by Elegant WPT